BLOG

Nowy rok szkolny, stare potrzeby. Jak wrócić do pracy i nie zgubić po drodze siebie

wrz 14, 2026 | Wypalenie zawodowe

Nowy rok szkolny, stare potrzeby. Jak wrócić do pracy i nie zgubić po drodze siebie. 

Wrzesień do najłatwiejszych w obsłudze to nie należy. Zna to chyba każda nauczycielka i osoba pracująca w uniwersum edukacji: jeszcze dobrze nie zdążysz znaleźć wszystkich haseł do dziennika, ustalić, gdzie tym razem przeniesiono papier do ksero i zapamiętać imion nowych uczniów i uczennic. A już gdzieś z tyłu głowy uruchamia się wielki plan na cały rok szkolny 😉 💚

Brzmi znajomo?

Byłam nauczycielką bardzo zaangażowaną, miałam sukcesy, świetne opinie…

Przez wiele lat pracowałam jako nauczycielka i pamiętam tę wrześniową mieszankę ekscytacji, odpowiedzialności oraz poczucia, że trzeba natychmiast ogarnąć absolutnie wszystko: uczniów, rodziców, dokumentację, zebrania, projekty, relacje w klasach, problemy innych ludzi, własne emocje, a przy odrobinie szczęścia również obiad.

Byłam nauczycielką bardzo zaangażowaną, miałam sukcesy, świetne opinie, lubiłam swoją pracę i przez długi czas miałam poczucie, że skoro potrafię dużo zrobić, mam dużo pomysłów i ludzie mogą na mnie liczyć. I że… właśnie w taki sposób wygląda bycie naprawdę dobrą nauczycielką. Dopiero znacznie później zaczęłam dostrzegać, że można świetnie wykonywać swoją pracę i jednocześnie miesiącami zużywać na nią znacznie więcej własnych zasobów, niż organizm jest w stanie regularnie odbudowywać.

Dzisiaj, kiedy patrzę na tamtą siebie już również z perspektywy psycholożki zajmującej się stresem, perfekcjonizmem i wypaleniem zawodowym, mam ochotę usiąść obok niej w pokoju nauczycielskim i powiedzieć: “Marta, naprawdę nie musisz osobiście podtrzymywać polskiego systemu edukacji przy życiu, on prawdopodobnie nawet nie zauważy twojego heroizmu, natomiast twój układ nerwowy będzie prowadził bardzo skrupulatną dokumentację”.

I być może właśnie od tego warto rozpocząć kolejny rok szkolny: od przyjrzenia się temu, ile od siebie oczekujemy, zanim szkolny rozpęd zrobi to za nas 💚

Nowy rok szkolny, stare potrzebyy

Nie jest odkrywcze, że potrzebujemy poczucia bezpieczeństwa, wpływu, sensu, przynależności, uznania, dobrych relacji, przewidywalności i przestrzeni na regenerację. 

A z tym zaspokajaniem naszych potrzeb bywa różnie. Wiele miesięcy dokładamy sobie więcej obowiązków, presję czasu, emocjonalną odpowiedzialność,, permanentną dostępność, a później próbujemy rozwiązać problem jednym szkoleniem z relaksacji. No sorry, ale tak się nie da funkcjonować! 🥴

Dlatego na początku roku szkolnego, obok pytania „co mam zrobić?”, postawiłabym drugie, znacznie rzadziej zadawane: czego potrzebuję, żeby wykonywać tę pracę dobrze przez kolejne miesiące, nie płacąc za to coraz większą częścią własnego zdrowia, relacji i życia poza szkołą?

Może potrzebujesz w tym roku bardziej przewidywalnego planu, może wsparcia kilku osób w pokoju nauczycielskim, może większej jasności w podziale obowiązków, może przestrzeni, w której można powiedzieć „nie wiem” albo „potrzebuję pomocy” bez poczucia zawodowej kompromitacji, a może po prostu potrzebujesz wreszcie uznać, że po wyjściu ze szkoły Twoja psychika również ma prawo przestać pełnić dyżur.

To pytanie może wydawać się drobne, jednak odpowiedź na nie bardzo często pokazuje, gdzie od dawna próbujemy funkcjonować ponad własne możliwości 🥴

Gdybym dzisiaj wróciła do pracy w szkole, wiele rzeczy zrobiłabym inaczej…

Na pewno nie zaczynałabym września od 120 procent możliwości, ponieważ właśnie wtedy bardzo łatwo pomylić chwilowy zastrzyk energii z zasobem, który będzie dostępny bez ograniczeń aż do zakończenia roku szkolnego 

Dlatego zostawiłabym sobie margines, czyli trochę przestrzeni na gorszy dzień, pomyłkę, zmianę planu, zwyczajne zmęczenie albo wieczór, podczas którego nie będę przygotowywać najbardziej angażującej lekcji w historii europejskiej edukacji i mimo to następnego dnia świat nadal będzie funkcjonował.

Znacznie uważniej oddzielałabym też zaangażowanie od permanentnej dostępności, bo przez lata przychodziło mi bardzo naturalnie odpowiadanie „jasne” wtedy, kiedy ktoś pytał, czy mogę coś przygotować, poprowadzić, zorganizować, poprawić, zastąpić albo jeszcze tylko szybko zrobić. Z dzisiejszej perspektywy pomiędzy pytaniem „czy możesz?” a odpowiedzią umieściłabym kilka sekund, podczas których sprawdziłabym, czy poza kompetencjami mam również czas, energię i psychiczną przestrzeń, żeby przyjąć kolejny obowiązek.

To, że coś potrafimy zrobić, wcale nie musi oznaczać, że mamy zasoby, żeby robić to zawsze, a umiejętność zatrzymania automatycznego „tak” bywa jednym z najbardziej niedocenianych elementów dbania o siebie w pracy.

Pilnowałabym także granicy pomiędzy szkołą a domem, chociaż nie wierzę w jej idealną szczelność, ponieważ zawody oparte na relacjach mają to do siebie, że pewne historie zabieramy ze sobą w głowie, myślimy o uczniu, który ma trudny czas, czy uczennicy, której rodzice się rozwodzą. Granice mogą jednak być wystarczająco wyraźne, żeby praca nie kładła się obok w łóżku i o 23.16 nie przypominała, że klasa 7b nadal nie oddała zgód na wycieczkę xddd 🥴😁

Bardzo pilnowałabym również tego, żeby nie opierać poczucia własnej wartości na byciu „świetną nauczycielką”, ponieważ w tym zawodzie perfekcjonizm wyjątkowo dobrze się maskuje. Często wygląda jak sumienność, odpowiedzialność, profesjonalizm i ogromne zaangażowanie, dlatego długo możemy nie zauważyć, że pod kolejnymi osiągnięciami działa mniej przyjemne przekonanie, według którego trzeba zrobić jeszcze trochę i jeszcze lepiej, żeby wreszcie poczuć się wystarczająco dobrą.

Kilka przykazań, które sama chciałabym dostać na początku roku szkolnego.

Po pierwsze, nie planuj całego roku tak, jakbyś przez dziesięć miesięcy miała dokładnie tyle samo energii, ponieważ nasze zasoby zmieniają się w zależności od zdrowia, sytuacji rodzinnej, obciążenia pracą, snu, pory roku, relacji i dziesiątek innych czynników.

Po drugie, pozwalaj sobie wykonywać część rzeczy wystarczająco dobrze, bo każdą prezentację można jeszcze poprawić, do każdej lekcji znaleźć bardziej błyskotliwe ćwiczenie, każdą gazetkę zrobić bardziej spektakularnie, tylko że koszt kolejnych dwudziestu procent jakości bywa czasami zbyt wysoki 😁

Po trzecie, stawiaj granice wcześniej, niż zmęczenie postawi je za ciebie. Kochana, ciała zawsze nam przypomni o sobie. 

Po czwarte, zwracaj uwagę na odpowiedzialność, którą bierzesz na siebie, szczególnie że szkoła sprzyja jej niekontrolowanemu rozszerzaniu: można bardzo łatwo poczuć odpowiedzialność za wszystkie emocje uczniów i uczennic, wybory rodziców, atmosferę w pokoju nauczycielskim, szkolne wydarzenia, błędy systemu oraz za to, czy wszyscy dookoła są z nas zadowoleni. Jednak wiele z tych “rzeczy” nie jest Twoja i nie należy do Twoich zadań czy powinności. Pytanie, po co to na siebie bierzesz?

Po piąte, inwestuj w relacje z ludźmi, przy których możesz być także niedoskonałą nauczycielką, ponieważ możliwość powiedzenia komuś po naprawdę trudnym dniu „dzisiaj było mi ciężko”, bywa jednym z ważniejszych zawodowych zasobów.

Po szóste, regularnie pytaj siebie, jak się właściwie masz, najlepiej zanim odpowiedź stanie się oczywista dla wszystkich w domu, ponieważ kiedy przez wiele tygodni działamy wyłącznie zadaniowo, łatwo przestać zauważać własne potrzeby, dopóki nie zaczną domagać się uwagi znacznie głośniej.

I wreszcie zostawiaj pracę w pracy na tyle, na ile w twojej sytuacji jest to możliwe, bo całkowicie hermetyczny podział między życiem zawodowym a prywatnym bywa przy pracy relacyjnej fantazją, jednak warto pilnować, żeby szkoła nie otrzymała darmowego abonamentu na wszystkie wieczory, weekendy i znaczną część naszej głowy 💚

Może w tym roku warto przygotować jeszcze jedną listę.

A wracając do swojej (ale coś czuję, że to nie tylko moja historia), przez wiele lat na początku roku szkolnego myślałam przede wszystkim o tym, co jeszcze mogę zrobić lepiej, czegoś nowego spróbować, jaki projekt uruchomić i jak bardziej się zaangażować.

Dzisiaj znacznie ciekawsze wydaje mi się pytanie: z czego mogę świadomie zrezygnować, żeby swoją energię zachować na rzeczy, które naprawdę są ważne?

Może w tym roku nie będziesz odpowiadała na wiadomości późnym wieczorem, może nie zgłosisz się automatycznie do kolejnego projektu, zanim sprawdzisz swój kalendarz i poziom energii, może część lekcji będzie po prostu dobra zamiast widowiskowa, może po trudnym tygodniu odpoczniesz pomimo kilku nieodhaczonych punktów, a kiedy pojawi się kolejne „czy mogłabyś jeszcze…”, dasz sobie chwilę, zanim tradycyjne „jasne” zdąży samo wyskoczyć z ust.

Piszę to jako psycholożka, edukatorka, która przez wiele lat naprawdę bardzo kochała swoją pracę, była zaangażowana, skuteczna i długo była dumna ze swojej umiejętności dawania rady, aż coraz mocniej zaczęła dostrzegać cenę, jaką płaci za permanentne radzenie sobie.

Dlatego gdybym mogła dziś wrócić do siebie sprzed lat i powiedzieć tamtej Marcie coś na samym początku roku szkolnego, przypomniałabym jej, że jej wartość zawodowa nie rośnie wraz z liczbą rzeczy, które jest w stanie unieść, a troska o własne zasoby zwiększa szansę, że za kilka miesięcy nadal będzie miała z czego być z uczniami naprawdę obecna.

A wszystkim nauczycielkom i nauczycielom, którzy właśnie rozpoczynają kolejny rok szkolny, zostawiłabym jedno pytanie, zdecydowanie mniej efektowne niż nowy planer i prawdopodobnie znacznie bardziej użyteczne:

Czego w tym roku szkolnym chcę już sobie nie robić?💚💚💚

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

12 − dziewięć =

Nazywam się Marta Młyńska

Nazywam się Marta Młyńska

Jestem psycholożką, edukatorką, trenerką, twórczynią warsztatów, coachką zmiany.

Działam na polu edukacji, psychologii i rozwoju osobistego. Pomogę Ci poradzić sobie z tym, co trudne – lękiem, stresem, wypaleniem zawodowym, depresją, Byś mogła żyć bardziej świadomie, budować odporność psychiczną i dobrostan.

Instagram