BLOG

Bagatelizujesz swoje cierpienie? No nie polecam!

wrz 12, 2025 | Wypalenie zawodowe

Bagatelizujesz swoje cierpienie? No nie polecam!

 

Może zacznijmy od słynnego poniedziałku, którego wizja napawa Cię ogromnym napięciem. Może znasz to skądś? Stres rozlewa się po całym ciele. Zaczyna boleć głowa, czujesz gulę w gardle, a bóle brzucha pojawiają się, gdy tylko uzmysławiasz sobie, że za kilkanaście godzin wrócisz do zawodowych obowiązków i długiej listy zadań.

I co gorsze, ten stan nie jest Ci obcy. Trwa tygodniami, miesiącami, a może nawet latami. Brzmi znajomo? Pamiętam siebie w tym stanie bardzo dobrze. Gdy straciłam sens i motywację do pracy w szkole, moje ciało wysyłało coraz silniejsze sygnały alarmowe. Oczywiście długo je zagłuszałam. Starałam się zepchnąć do czeluści zapomnienia. Z nadzieją, że same miną. No ale „same” nie minęły.

Czasami życie przytłacza tak bardzo, że trudno nam znaleźć siłę, by iść dalej 💔 Każda z nas może doświadczyć załamania nerwowego, gdy trudne emocje, wydarzenia i brak wsparcia sprawiają, że czujemy się bezradne. Nie musisz jednak leżeć na podłodze i płakać, żeby Twoja psychika wołała o pomoc. Czasem robi to… cicho, bardzo sprytnie i w białych rękawiczkach.

 

Zobacz, czy coś z tego brzmi znajomo:

1️⃣ Złościsz się szybciej niż zwykle

Wszystko Cię drażni, irytuje i doprowadza do pasji. Masz krótszy lont niż kiedyś, łatwiej wytrąca Cię coś z równowagi i jesteś bardziej rozdrażniona. Kiedyś te rzeczy nie robiły na Tobie wrażenia, teraz (od jakiegoś czasu) doprowadzają Cię niemal do szewskiej pasji. Ktoś powie: „No i co z tego, trochę się złoszczę i minie”. No nie zawsze to trwa „trochę”, a poza tym to zawsze ogromny wydatek, zarówno emocjonalny, jak i energetyczny. Pytanie, czy chcemy ponosić takie koszta.

 

2️⃣ Nie możesz zasnąć. Budzisz się w nocy.

Twoje ciało jest zmęczone, ale głowa nie umie przestać myśleć. Ciągle coś Ci się w niej procesuje, mieli i przetwarza. Twoje zdolności poznawcze są przez to coraz bardziej ograniczone: szybciej się dekoncentrujesz, irytujesz, masz niemal „mgłę mózgową”, problemy z pamięcią i koncentracją. Nie możesz zasnąć albo budzisz się kilka razy w ciągu nocy, w rozedrganiu, czy czasem nie zaspałaś?

3️⃣ Czujesz lęk, miewasz ataki paniki, bez konkretnego powodu.

Aaron T. Beck, twórca terapii poznawczo-behawioralnej, często wskazywał, że cierpienie psychiczne rodzi się z naszych myśli, tych katastroficznych interpretacji, przekonań o sobie i świecie. Zwykł mawiać: „Ludzie cierpią nie tyle z powodu samych wydarzeń, ile z powodu znaczeń, które im przypisują.” To cierpienie nie służy Twojemu dobrostanowi, a napięcie ściska Cię od środka i może powodować ataki lęku czy paniki. Do tego jeszcze te „bez konkretnego powodu”, które tak naprawdę są rozpaczliwym wołaniem o zatrzymanie i zaopiekowanie się sobą.

4️⃣ Czujesz się coraz dalej od ludzi

Izolujesz się coraz mocniej, a bliskość Cię męczy. Nawet z ludźmi, z którymi zawsze było dobrze i na których Ci zależy. Zaczynają Cię drażnić, a przebywanie z nimi wzbudza Twoje rosnące rozdrażnienie. A przecież kiedyś tego nie było… No i heloł, jesteśmy zwierzętami, potrzebujemy budować więzi, relacje z innymi, mieć swoje stada. Przecież potrzeba przynależności jest jedną z kluczowych potrzeb, a tu „nagle” odcinamy się od tego i od tych, którzy nas karmili, wznosili, obdarzali ciepłem, serdecznością i zaufaniem.

5️⃣ Rzeczy, które kiedyś Cię cieszyły, dziś są Ci obojętne

Badania Brené Brown pokazują, że unikanie trudnych emocji (w tym cierpienia psychicznego) prowadzi także do zubożenia naszego doświadczenia radości i bliskości. Innymi słowy: jeśli odcinamy się od trudnych emocji, odcinamy się też od pełni życia. Nie wzrusza, nie cieszy, nie ekscytuje. Myślimy sobie często: „Po co w ogóle?”, „To i tak nic mi nie da, to niczego nie zmieni”.

6️⃣ Czujesz ból, którego nie widać.

 Znasz to uczucie, jakby w Tobie było jakieś pęknięcie? Pęknięcie, które boli, choć nie umiesz go nazwać i które nieustannie generuje ból i cierpienie, przez które nie możesz normalnie funkcjonować. Badania pokazują, że jego odczuwanie aktywuje te same obszary mózgu, co ból fizyczny (m.in. kora przednia zakrętu obręczy). Dlatego złamane serce boli „naprawdę”, mózg nie rozróżnia ostro między ciosem w ciało a ciosem w duszę. Ból psychiczny często jest początkiem zmiany i transformacji. Jest jak czerwone światło na tablicy kontrolnej, które nas informuje: “Tak dłużej się nie da”, “Nie dam rady”,”Nie poradzę sobie”. Może być sygnałem granicy, której już absolutnie nie wolno przekraczać, albo zaproszeniem do przyjrzenia się temu, co zaniedbane, porzucone i co wręcz krzyczy o zobaczenie i zaopiekowanie się.

Jak pisał wybitny psychoterapeuta Yalom: „Ból jest ceną, jaką płacimy za miłość i świadomość. Bez cierpienia nie byłoby też wzrostu”.

 

 👉 Tak, to prawda – dzięki umiejętnemu przejściu trudnych momentów możemy stawać się bardziej świadomymi, odpornymi i przewartościować swoje życie, ale… to się nie dzieje z automatu. Pamiętaj proszę, że to, co Cię dotyka, na pewno sprawia, że cierpisz. Może być to wyczerpanie psychiczne, wypalenie, a może początki zaburzeń lękowych czy depresji. A te „same” nie znikają, za to najczęściej sieją spustoszenie w naszym życiu.

👉 Pamiętaj jednak: Nie musisz tego dźwigać sama. Zadbaj o siebie, porozmawiaj z kimś na dobry początek, poproś o profesjonalną pomoc. Otocz się prawdziwą troską, nie tylko narzucaj na siebie kolejne zadania i obowiązki. Cudna Osobo, na dobry początek, po prostu zaobserwuj. Jak się masz? Jak się czujesz? Zapisz swoje myśli i emocje krążące wokół powrotu do pracy. 

Rób to regularnie. A potem… nie uciekaj od prawdy. Nie opuszczaj siebie. Nie porzucaj, w końcu prawdziwa self-care to nie maseczka, świeczka i biała szałwia (choć bywają cudne), a budowanie życia na własnych zasadach. I co kluczowe: bez introspekcji, bez przyglądania się sobie, takiej opcji po prostu nie ma 

Prawdziwa troska o siebie prowadzi do dobrego, czyli wartościowego życia

I wymaga od nas pracy, zaangażowania, bo zakłada też stawianie granic, rezygnowanie, odpuszczanie, ale i mobilizowanie się oraz wychodzenie przed szereg. Walkę w imię słusznej sprawy, zamiast kulenia ogona pod siebie i chowania się do swojej skorupy. Może przejawiać się także w wizycie u lekarza, której tak się od dłuższego czasu obawiasz, w opuszczeniu miejsca pracy, które już Cię nie karmi, we wdrażaniu zdrowszych nawyków, bo stare są wprawdzie przyjemne, ale widzisz, że Cię niszczą.

Proszę, pamiętaj, że nie jesteś w tym sama. Daj sobie pomóc, opowiedz komuś bliskiemu o Twoich trudnościach, udaj się po pomoc psychologiczną czy terapeutyczną. To przepiękny akt samoopieki i dania światu czegoś więcej niż tylko resztek Twoich sił.

Mocno Cię ściskam i jestem z Tobą ❤️

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

17 − 11 =

Nazywam się Marta Młyńska

Nazywam się Marta Młyńska

Jestem edukatorką, trenerka, twórczynią warsztatów, coachką zmiany i już niedługo psycholożką

Działam na polu edukacji i rozwoju osobistego. Pomogę Ci poradzić sobie z tym, co trudne – lękiem, stresem, wypaleniem zawodowym. Byś mogła żyć bardziej świadomie, budować odporność psychiczną i dobrostan.

Instagram