BLOG

🌿 Każdy wybór ma swoją cenę. Problem w tym, że często płacisz nią samą sobą 🌿

maj 7, 2026 | Bez kategorii

Każdy wybór ma swoją cenę. Problem w tym, że często płacisz nią samą sobą🌿

Jestem pewna, że bardzo dobrze znasz te momenty. Gdy mówisz sobie, że jeszcze dasz radę, że nie będziesz robić problemu, że zrobisz coś sama, bo będzie szybciej i prościej, a jednocześnie masz poczucie, że w ten sposób chronisz siebie i utrzymujesz kontrolę nad sytuacją. Albo moment, gdy zamiast wyrazie postawić granicę, zgadzasz się na coś, czego absolutnie nie chcesz i nie czujesz, ale głupio Ci odmówić.

I przez chwilę rzeczywiście robi się łatwiej, jakby ciszej i spokojniej. Tylko że warto zatrzymać się na moment i zadać sobie jedno pytanie: czy naprawdę chodzi Ci o rozwiązanie, czy raczej o chwilową ulgę, która pozwala nie czuć tego, co w danym momencie jest trudne?

Chwilowa ulga, która kosztuje więcej, niż myślisz

Z perspektywy psychologicznej to, co robisz, ma głęboki sens, ponieważ nasz umysł jest zaprogramowany w taki sposób, aby chronić nas przed dyskomfortem, napięciem i emocjonalnym przeciążeniem. On nie potrzebuje wielkich rozum czy długiego zastanawiania się: chce uproszczeń, szybkiego działania i rozwiązania problemu.

W terapii akceptacji i zaangażowania (ACT) mówi się o unikaniu doświadczeń, czyli o strategii polegającej na odsuwaniu od siebie tego, co niewygodne, w zamian za chwilowe poczucie ulgi i tymczasowego komfortu. Znam to aż za dobrze. Wielokrotnie tak wybierałam, bojąc się konfrontacji z tym, co trudne, unikając wzięcia odpowiedzialności czy podjęcia jakiejś decyzji. Tak bardzo nie chciałam poczuć tego dyskomfortu. Jak mała dziewczynka, która tupie nóżką i nie chce, aby jej zabrano ukochaną zabawkę.

Jednak problem polega na tym, że ta ulga bardzo często jest krótkoterminowa, a koszt pojawia się później. No i ma on zupełnie inną skalę, niż mogłoby się wydawać w momencie podejmowania decyzji.

To, co miało Cię chronić, zaczyna się powoli obciążać.

Cena, którą płacisz, nie pojawia się od razu Najtrudniejsze w tym wszystkim jest to, że konsekwencje tych wyborów nie są natychmiastowe i spektakularne. Nie ma jednego momentu, w którym coś się „psuje” czy “wywala”. To raczej proces, który rozciąga się w czasie i powoli zaczyna być odczuwalny jako zmęczenie, napięcie, frustracja albo poczucie, że coraz mniej w tym wszystkim miejsca dla Ciebie.

To właśnie dlatego tak łatwo ten koszt zignorować, bo przecież „nic wielkiego się nie stało”.

Jak to wygląda w praktyce?

Może to być sytuacja, w której po raz kolejny zgadzasz się na coś, na co wcale nie masz zasobów, bo nie chcesz robić problemu ani wprowadzać napięcia w relacji, a jednocześnie w środku czujesz narastającą frustrację i zmęczenie, które nie ma gdzie znaleźć ujścia.

Może to być moment, w którym bierzesz na siebie więcej obowiązków, bo masz przekonanie, że zrobisz to szybciej i lepiej niż inni, a jednocześnie coraz częściej łapiesz się na tym, że Twoja energia się kończy, a odpoczynek przestaje być czymś realnym, tylko odkładanym na bliżej nieokreślone „później”.

Może to być również wybór milczenia w sytuacji, w której coś Cię rani albo przekracza Twoje granice, ponieważ boisz się reakcji drugiej osoby, nie chcesz konfliktu albo nie chcesz zostać odebrana jako „trudna”, a jednocześnie zostajesz sama z tym, co trudne i niewypowiedziane.\

Wybierasz bycie „miłą”, a płacisz poczuciem przekraczania siebie albo wybierasz ciszę, a płacisz samotnością w tym, co trudne albo perfekcję, a płacisz przekonaniem, że nigdy nie jest wystarczająco.

Paradoks: chronisz siebie, oddalając się od siebie. Niby “chronisz siebie”, a tak naprawdę opuszczasz siebie.

Nauka, jaką jest psychologia podkreśla, że człowiek nie funkcjonuje wyłącznie w oparciu o logiczne decyzje i racjonalne wybory, lecz przede wszystkim w oparciu o mechanizmy regulacji emocjonalnej, które mają pomóc mu przetrwać i utrzymać poczucie bezpieczeństwa. Właśnie dlatego tak często wybieramy to, co krótkoterminowo zmniejsza napięcie, nawet jeśli długofalowo okazuje się dla nas obciążające, ponieważ nasz układ nerwowy znacznie bardziej koncentruje się na unikaniu dyskomfortu niż na budowaniu życia, które naprawdę nam służy.

Najbardziej bolesne jest to, że w momencie podejmowania decyzji naprawdę próbujesz sobie pomóc, uniknąć napięcia, zrobić coś „dobrego”. Tylko że w dłuższej perspektywie zaczynasz oddalać się od siebie. Tylko że życie oparte wyłącznie na unikaniu dyskomfortu bardzo szybko zaczyna być życiem pełnym napięcia, napięcia i frustracji.

Jako ludzie bardzo długo potrafimy funkcjonować w przeciążeniu, szczególnie wtedy, gdy przez lata uczyliśmy się, że jego wartość zależy od bycia potrzebnym, pomocnym, wydajnym albo „bezproblemowym”. Jednak nasz organizm jest genialny i wcześniej czy później zaczyna upominać się o uwagę. Zaś napięcie, które przez długi czas było ignorowane, bardzo często przestaje być wyłącznie stanem psychicznym i zaczyna być odczuwalne również w ciele: poprzez chroniczne zmęczenie, drażliwość, trudność w regeneracji, problemy ze snem czy poczucie emocjonalnego wyczerpania.

Odkładanie siebie na później to najdroższy mechanizm

Szczególnym przypadkiem jest odkładanie siebie „na później”, które często wydaje się rozsądne, odpowiedzialne i uzasadnione, ponieważ wiąże się z dbaniem o innych, realizowaniem obowiązków i utrzymywaniem codzienności. Ale to jest piosenka o dogadzaniu innym, porzucaniu i nadwyrężeniu siebie, zamiast bycia swoją sprzymierzeńczynią i sojuszniczką. Poza tym to „później” ma jedną właściwość: ono się nieustannie przesuwa w nieskończoność.

I w pewnym momencie możesz zauważyć, że Twoje potrzeby, zmęczenie i regeneracja od bardzo dawna nie znajdują przestrzeni, a Ty coraz częściej funkcjonujesz na granicy swoich możliwości, jak wydmuszka i avatar samej siebie. Może więc warto zacząć od pytania:

“Za co dziś płacisz i czy to jest cena, którą naprawdę chcesz dalej ponosić?”

To pytanie nie ma absolutnie wywoływać Twojego poczucia winy ani presji na natychmiastową zmianę, lecz ma otwierać przestrzeń na uświadomienie sobie, co tak naprawdę wybierasz i czy to, co wybierasz Ci służy. Wszystko ma swój koszt, każda nasza decyzja, zawsze coś tracimy, a coś zyskujemy. Pytanie tylko, czy jesteśmy z tym ok i czy nasze wybory sa w pełni świadome.

A na koniec słów kilka 

No coz, potrafimy przyzwyczaić się do życia w permanentnym napięciu i po pewnym czasie często przestajemy zauważać, jak bardzo jesteśmy zmęczone, ponieważ przeciążenie staje się codziennością, a funkcjonowanie na granicy naszych możliwości zaczyna wydawać się czymś naturalnym. Właśnie dlatego tak wiele z nas orientuje się, że od bardzo dawna ignorowało siebie, dopiero wtedy, gdy organizm zaczyna odmawiać współpracy.

Na koniec chcę nam obu przypomnieć, że nie każdy wybór będzie łatwy, wygodny i nie każdy przyniesie natychmiastową ulgę, ale każdy z nich coś buduje i prowadzi w jakimś kierunku. Pytanie tylko, czy jest to kierunek, który przybliża Cię do siebie, czy taki, który coraz bardziej Cię od siebie oddala?

I być może właśnie w tej świadomości zaczyna się coś naprawdę ważnego, czego bardzo nam życzę! 

0 komentarzy

Wyślij komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

dwanaście − osiem =

Nazywam się Marta Młyńska

Nazywam się Marta Młyńska

Jestem psycholożką, edukatorką, trenerką, twórczynią warsztatów, coachką zmiany.

Działam na polu edukacji, psychologii i rozwoju osobistego. Pomogę Ci poradzić sobie z tym, co trudne – lękiem, stresem, wypaleniem zawodowym, depresją, Byś mogła żyć bardziej świadomie, budować odporność psychiczną i dobrostan.

Instagram